|
SZD-56-2 "Diana - 2" jest kontynuacją sprawdzonego szybowca SZD-56-1 Diana konstrukcji Bogumiła Beresia. Przy projektowaniu szybowca przejętych zostało wiele oryginalnych rozwiązań konstrukcyjnych zastosowanych w pierwowzorze, dały one duży handicap szybowcowi w stosunku do innych współczesnych konstrukcji.
Projekt jest podporządkowany najlepszym osiągom w całym zakresie użytkowania szybowca w swojej klasie sportowej - szybowców 15-to metrowych. Nowa geometria skrzydła była projektowana nie tylko pod kątem maksymalnych osiągów lub doskonałości, lecz ważnym aspektem było uzyskanie poprawnej charakterystyki przeciągnięcia, oraz zminimalizowanie wpływu zabrudzenia powierzchni skrzydła (owady, deszcz) i turbulencji atmosfery na zmiany charakterystyki profilu. "Diana - 2" ze względu na niespotykany dotychczas w innych szybowcach zakres użytkowego obciążenia powierzchni (od 28 kg/m2 do 58 kg/m2) pozwala na przystosowanie szybowca do każdych, nawet ekstremalnych warunków pogodowych jakie mogą wystąpić w trakcie zawodów. Maksymalne obciążenie 58 kg/m2 (najwyższe wśród produkowanych szybowców), pozwala na bicie rekordów przy trudnych warunkach atmosferycznych. Przy małej powierzchni skrzydła to jest następny krok do realizacji nowej koncepcji rozwoju szybowców wysokowyczynowych, ponieważ mała powierzchnia pozwala na maksymalne zwiększenie obciążenia powierzchni bez przekraczania maksymalnej masy startowej szybowca dopuszczonej dla tej klasy sportowej. wymiary: - rozpiętość: 15.0 m (49,21 ft)
- długość: 6.88 m (22,55 ft)
- wysokość: 1.35 m (4,43 ft)
- powierzchnia nośna: 8.64 m2 (98,00 sqft)
- wydłużenie płata: 26
osiągi: - prędkość przeciągnięcia: 60 km/h (32,4 kts)
- opadanie własne: 0.45 m/s (88,6 ft/min)
- prędkość maksymalna: 277 km/h (149 kts)
- doskonałość: 50
ciężar: - masa pustego szybowca: 185 kg (401,2 lb.)
- maksymalna masa wynoszona: 501 kg (1103 lb.)
- masa balastu w skrzydłach: 240 kg (63,4 US. gal.)
- masa balastu w ogonie: 5.7 kg (1.5 US. gal.)
- pilot + ekwipunek: 115 kg (253,5 lb.)
- obciążenia powierzchni
- minimalne: 28 kg/m2 (5,73 lb/sqft)
- maksymalne: 57.9 kg/m2 (11,85 lb/sqft)
*na podstawie: BIURO PROJEKTOWE BOGUMIŁ BEREŚ Przedwojenne powiedzenie awiatorów mówi, że maszyna latająca "jak ładnie wygląda to i ładnie lata...", a ten szybowiec wygląda bardzo ładnie natomiast lata jeszcze lepiej. Dzisiaj miałem przyjemność wykonania pierwszych lotów, czyli tzw. oblotu nowego szybowca stworzonego w Bielsku SZD-56-2 "Diana - 2"'. Po krótkim rozbiegu, mniej niż 100 m, jesteśmy razem (Ona i ja) już w powietrzu. Na klapach +5° widoczność do przodu jest bardzo dobra (w "starej" Dianie trzeba było lecieć na holu na maksymalnie dodatnich klapach, aby widzieć chociaż końcówki skrzydeł holówki). Siły na sterownicach są niewielkie. Po schowaniu podwozia i przymknięciu wentylacji (w końcu mamy styczeń) w kabinie jest cichutko. Widać do przodu "po same buty" ze względu na mocne przeszklenie osłony. Natomiast patrząc w bok można zobaczyć rzadki widok - skośna krawędź natarcia skrzydła, winglety na końcówce i niemalże 7 metrowa, wykonana jako jeden element, klapolotka. No i powierzchnia skrzydła - wyprowadzona na lustro, w którym pięknie odbijają się góry i chmury. Na holu szybowiec nie sprawia żadnych problemów, po wyczepieniu rozpoczyna się frajda swobodnego lotu tym "ferrari" wśród szybowców. Wysokość maleje bardzo powoli, natomiast widać, że teren żwawo ucieka do tyłu. Aż chce się ścigać. Na maksymalnie wychylonych klapach (+28°) szybowiec opuszcza nos, ale da się utrzymać w pełni sterowny lot z prędkością około 60 km/h. Przy redukowaniu klap do -2° szybowiec przyspiesza jakby miał silnik, natomiast nie czuć w tym manewrze znaczącej utraty wysokości. Rozpędzanie jest szybkie i po płaskim torze lotu. Klapolotki powodują to, że zmiana krążenia z jednego kierunku na przeciwny zajmuje nie więcej niż 3 sekundy. Lądowanie na pełnych klapach można wykonać bardzo stromo i praktycznie nie ma potrzeby używania hamulców, aby zredukować prędkość. Wydajny hamulec koła pozwala na znaczne skrócenie dobiegu. Lot tym szybowcem to przyjemność w czystej postaci. Aż nie mogę się doczekać, gdy będzie możliwość przetestowania maszyny podczas termiki na przelocie - z wodą (240 litrów!), w ciasnych kominach i przy wysokiej podstawie chmur. Tymczasem dzisiejsze loty już za nami, rozbudziły apetyt na więcej i dały nadzieję, że wreszcie nasze szybowce zaistnieją na "górnej" półce w szybowcowym świecie. I tego życzę Zespołowi, który stworzył to małe dzieło sztuki oraz wszystkim, którzy trudzą się, aby polskie szybowce znowu zaistniały na rynku, nie tylko europejskim. pilot doświadczalny Mariusz Stajewski *opublikowana w serwisie Wojciecha Gorgolewskiego
|